W nocy z 25 na 26 lipca 1944 roku brytyjska Dakota wylądowała na podmokłej łące pod Tarnowem. Według planu miała stać na ziemi osiem minut. Stała sześćdziesiąt pięć: koła ugrzęzły w błocie, radiooperator darł szyfry, a samolot z częściami rakiety V-2 był o krok od spalenia. To druga część historii — lot, który się udał, i rachunek, dlaczego zdanie „Armia Krajowa ocaliła Londyn” nie jest patosem, tylko wnioskiem.
- Lądowisko „Motyl” na łąkach między Wałem-Rudą, Jadownikami Mokrymi i Przybysławicami osłaniało około 400 żołnierzy AK.
- Dakota z Brindisi wylądowała o 0:23; po wymianie ładunku ugrzęzła w błocie i wystartowała dopiero po 65 minutach.
- Do Londynu polecieli m.in. kurier kpt. Jerzy Chmielewski z raportem o V-2, Tomasz Arciszewski i sparaliżowany Józef Retinger.
- Raport AK pomógł ustalić, że głowica V-2 waży około tony, a rakieta startuje z ruchomych wyrzutni — co zmieniło brytyjskie decyzje.
- Sześć dni po locie wybuchło Powstanie Warszawskie. 13 sierpnia 1944 roku Niemcy zamordowali Antoniego Kocjana.
- Kryptonim
- Most III (brytyjski: Wildhorn III)
- Lądowisko
- „Motyl”, okolice Wału-Rudy, kilkanaście kilometrów od Tarnowa
- Samolot
- Dakota z bazy pod Brindisi
- Załoga
- F/Lt Stanley Culliford (pilot), por. Kazimierz Szrajer (II pilot), F/O J.P. Williams, F/Sgt John Appleby
- Na ziemi
- ok. 65 minut zamiast planowanych 8
- Lot
- start 19:28, lądowanie 0:23, powrót do Brindisi 5:43 — 10 h 15 min
Motyl i czterystu ludzi
Zrzut trwa kilka sekund nad celem. Operacja typu Most wymaga wylądowania w okupowanym kraju, nocą, na łące — i wystartowania z powrotem. Dlatego takich lotów było tak mało. W kwietniu 1944 roku Most I zabrał spod Lublina m.in. gen. Stanisława Tatara, w maju Most II na łące pod Tarnowem wymienił ładunek w siedem minut. Trzeci miał pójść tak samo.
Lądowiskiem „Motyl” kierowali inspektor Stefan Musiałek-Łowicki „Mirosław”, Władysław Kabat „Brzechwa” z zastępcą por. Zdzisławem Baszakiem „Piratem” i kpt. pil. Włodzimierz Gedymin. Osłonę tworzyło ponad dwustu żołnierzy, a z zewnętrznym kordonem około czterystu — i prawie nikt z nich nie wiedział, czego pilnuje. Butle i pakiety przywiózł furmanką, pod sianem, gospodarz Jan Lechowicz z Przybysławic. W okolicy stali Niemcy, a od dni padało i łąka nasiąkała wodą.
Na łące cisza, aż dźwięczała. Każdy z nas żył wtedy przede wszystkim uszami.
Tadeusz Chciuk, cichociemny, o nocy 25/26 lipca 1944
Dalsza część śledztwa jest zamknięta
Pełny tekst — jeszcze 6 rozdziałów, kalendarium, cytaty i źródła — to nagroda dla widzów odcinka i czytelników z listy. Odbierzesz ją na jeden z dwóch sposobów; raz przyznana zostaje w tej przeglądarce.
Zostaw e-mail
Dołącz do listy czytelników: pełne artykuły do wszystkich odcinków + wiadomość o premierach.
Obejrzyj odcinek
Włącz film w odtwarzaczu powyżej. Po 10:00 oglądania nagroda przyzna się sama.
Te akta otworzyło oglądanie. Pozostałe otworzy jeden adres.
Odblokowanie filmem działa tylko dla tego odcinka i tylko w tej przeglądarce. Zostaw e-mail, a pełne akta wszystkich śledztw — z kalendarium, cytatami i listą źródeł — otworzą się od razu, na każdym urządzeniu i bez oglądania.
✓ Jesteś na liście czytelników — nagroda przyznana na stałe.
Pasażerowie ostatniej szansy
Do Polski leciał m.in. kurier Jan Nowak-Jeziorański z wiadomością, że na wielką pomoc wojskową Zachodu dla Warszawy nie ma co liczyć. Z Polski: kpt. Jerzy Chmielewski „Rafał” z rozkazem przekazania materiałów wyłącznie polskim władzom, Tomasz Arciszewski, przyszły premier rządu na uchodźstwie, i Józef Retinger — ten sam, który rok wcześniej nie wsiadł do samolotu w Gibraltarze. Teraz był częściowo sparaliżowany; według ustaleń historyków, m.in. Władysława Bułhaka i Normana Daviesa, został w kraju otruty. Kto za tym stał — to do dziś sporne. Do Dakoty wniósł go na plecach Tadeusz Chciuk.
65 minut
Dakota wystartowała spod Brindisi o 19:28 i nad Jugosławią, Balatonem i Tatrami doleciała w dolinę Wisły. Według relacji por. Baszaka dopiero drugie podejście zakończyło się przyziemieniem — o 0:23. Wymiana poszła wzorowo, w około sześć minut: prawie pół tony ładunku w jedną stronę, butle, pakiety i pasażerowie w drugą. Culliford dał pełen gaz. Samolot stał. Koła ugrzęzły w rozmokłej łące.
Podejrzewając zablokowane hamulce, przecięto przewody hydrauliczne — relacje różnią się, czyja to była ręka. Nie pomogło. Żołnierze i załoga kopali rowki przed kołami, wybierali błoto rękami, podkładali deski z wozów i słomę. Radiooperator John Appleby darł tabele szyfrów i tajne dokumenty, bo na wypadek niepowodzenia samolot z takim ładunkiem miał spłonąć. Pasażerów wyładowano, żeby odciążyć maszynę. Kto przekonał pilota do ostatniej próby — Baszak, jak mówią polskie wspomnienia, czy sam Culliford, jak podaje wersja nowozelandzka — tego nie rozstrzygniemy. Po trzecim, a według części relacji czwartym rozbiegu Dakota oderwała się od ziemi. Sześćdziesiąt pięć minut po przyziemieniu.
Herbata w hydraulice i skrzynie, których nie oddano
Bez hydrauliki nie dało się schować podwozia. Szrajer opowiadał, że zbiornik napełniono wszystkim, co było na pokładzie — wodą i herbatą z termosów — i podwozie wpompowano ręcznie, zanim minęli Tatry. O 5:43 Dakota wylądowała w Brindisi bez hamulców. Culliford dostał DSO i Virtuti Militari, Appleby — DFM i Krzyż Walecznych. 28 lipca ładunek dotarł na lotnisko Hendon pod Londynem.
Tam Chmielewski, który nie mówił po angielsku, nie oddał skrzyń nikomu poza zaufanymi polskimi oficerami — scenę opisał w swoich wspomnieniach R.V. Jones. Dopiero autoryzacja ze strony polskiej, której forma jest w źródłach różnie opisywana, otworzyła skrzynie. Wykrwawiony kraj przekazywał swój wkład jak partner, nie jak petent.
Jak ocalili Londyn
V-2 była bronią terroru: jej celem nie był krater, tylko panika. Rachunek wygląda tak. Głowica: sceptycy mówili nawet o dziesięciu tonach; materiały z Polski, zestawione z innymi źródłami, potwierdziły około tony — więc Londynu nie ewakuowano. Wyrzutnie: zamiast szukać betonowych bunkrów, alianci dowiedzieli się, że rakieta startuje z prostej platformy przywożonej ciężarówką. Fabryki: szesnaście adresów ze stempli na szczątkach. Gra podwójnych agentów: brytyjski kontrwywiad podsyłał Niemcom fałszywe miejsca upadków, przesuwając średni punkt trafień poza gęste centrum — a do tego trzeba było znać broń.
Wrak rakiety, która w czerwcu spadła w Szwecji, miał wyjątkowo aparaturę radiową i prowadził w stronę zagłuszania, które nie mogło zadziałać. Nie zestrzelono ani jednej V-2, bo tego nie dało się zrobić. Ale Londyn nie stanął i nie opustoszał — bo wiedział, co w niego leci, zanim to nadleciało.
Druga strona zegara
Kampanią V-2 dowodził Hans Kammler. Rakiety odpalano z przyczepy Meillerwagen z lasów i podmiejskich uliczek. 8 września 1944 roku o 18:43 pierwsza bojowa V-2 spadła na Staveley Road w Chiswick; rząd przez dwa miesiące mówił o wybuchach gazociągów, aż 10 listopada Churchill przyznał, że to rakiety. Niemcy wystrzelili operacyjnie ponad trzy tysiące V-2 — więcej na Antwerpię niż na Anglię. 25 listopada w domu towarowym Woolworths na New Cross zginęło 168 osób, 16 grudnia w kinie Rex w Antwerpii — 567. Przy produkcji w Mittelbau-Dora zginęło co najmniej 20 tysięcy więźniów.
W sierpniu 1944 roku Armia Czerwona zajęła poligon w Bliźnie. Brytyjska misja płk. Sandersa dotarła tam po tygodniach przetrzymywania. Gdy skrzynie z odzyskanymi szczątkami otwarto w Londynie, leżały w nich zardzewiałe części ciężarówek i czołgów.
Sześć dni
1 sierpnia 1944 roku, sześć dni po starcie Dakoty z „Motyla”, wybuchło Powstanie Warszawskie. Ci sami ludzie ocalili cudze miasto, a swojego ocalić nie mogli. 13 sierpnia Niemcy rozstrzelali w ruinach getta ostatnich więźniów Pawiaka. Wśród nich był Antoni Kocjan, według relacji świadków przyniesiony na miejsce egzekucji na noszach. Zginął dzień po swoich czterdziestych drugich urodzinach; jego grobu nie znamy. W 1973 roku w Waszyngtonie Wernher von Braun podszedł do prof. Janusza Groszkowskiego i powiedział mu, że wie, co Polacy zrobili z jego rakietą — tak zapamiętał to Groszkowski.
Kalendarium
Źródła i dalsze lektury
- Reginald V. Jones, „Most Secret War” — briefing z 18 lipca 1944 i scena z polskim kurierem.
- Michał Wojewódzki, „Akcja V-1, V-2”.
- Józef Garliński, „Hitler’s Last Weapons”.
- Relacje Kazimierza Szrajera, Zdzisława Baszaka i Tadeusza Chciuka o nocy 25/26 lipca 1944.
- Wspomnienia Janusza Groszkowskiego (spotkanie z Wernherem von Braunem, 1973).
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego Dakota stała na lądowisku 65 minut?
Po wymianie ładunku koła ugrzęzły w rozmokłej od deszczy łące. Przecięto przewody hamulcowe, kopano rowki i podkładano deski oraz słomę, a samolot wystartował dopiero po kilku próbach rozbiegu.
Kto leciał Dakotą w operacji Most III?
Z Polski poleciał m.in. kurier kpt. Jerzy Chmielewski z raportem i częściami V-2, Tomasz Arciszewski i Józef Retinger. Do Polski przyleciał m.in. Jan Nowak-Jeziorański. Pilotem był Nowozelandczyk Stanley Culliford, drugim pilotem Polak Kazimierz Szrajer.
Czy Armia Krajowa naprawdę ocaliła Londyn?
Nie zestrzelono żadnej V-2, bo było to niemożliwe. Wiedza z Polski, razem z innymi źródłami, pozwoliła jednak ustalić wagę głowicy i sposób startu rakiety, co uchroniło Londyn przed ewakuacją i paniką — czyli przed skutkiem, o który Niemcom chodziło.
Co stało się z Antonim Kocjanem?
Aresztowany 1 czerwca 1944 roku w sprawie drukarni konspiracyjnej, nie ujawnił swojej roli w sprawie V-2. Zamordowano go 13 sierpnia 1944 roku w czasie Powstania Warszawskiego. Jego grób jest nieznany.