Brytyjczycy policzyli ustawienia Enigmy i uznali ją za nie do złamania. Francuzi trzymali w rękach jej instrukcję i nie wiedzieli, co z nią zrobić. W Warszawie dwudziestosiedmioletni matematyk z Poznania przestał czytać litery i zaczął patrzeć na ruch — zapisał maszynę jako układ równań i rozwiązał go ołówkiem, nie widząc jej na oczy. Był rok 1932. Siedem lat przed Bletchley.
- Wojskowa Enigma miała około 159 trylionów ustawień, a klucz zmieniał się codziennie. Brytyjczycy przez lata nie zbierali nawet niemieckich szyfrogramów.
- Marian Rejewski zauważył słabość procedury: operator szyfrował trzyliterowy klucz depeszy dwa razy. Z tego zbudował równania permutacji.
- W grudniu 1932 roku, z pomocą tabel kluczy kupionych przez wywiad francuski od Hansa-Thilo Schmidta, odtworzył okablowanie wirników.
- Od 1933 roku Biuro Szyfrów czytało Enigmę codziennie. Rejewski, Różycki i Zygalski wymyślili ruszt, zegar, cyklometr, bombę i płachty.
- 25–26 lipca 1939 roku w Pyrach pod Warszawą Polacy oddali Brytyjczykom i Francuzom wszystko: repliki maszyny, metody i plany. Za darmo.
- Urodzony
- 1905, Bydgoszcz — siódme z dziewięciorga dzieci kupca tytoniowego
- Wykształcenie
- matematyka w Poznaniu; rok statystyki ubezpieczeniowej w Getyndze
- Biuro Szyfrów
- od 1 września 1932, Pałac Saski, potem ośrodek w Pyrach
- Zespół
- Jerzy Różycki, Henryk Zygalski; szef referatu Maksymilian Ciężki, szef Biura Gwido Langer
- Najważniejsze
- rekonstrukcja wirników Enigmy (XII 1932), cyklometr, katalog cykli, bomba kryptologiczna
- Zmarł
- 13 lutego 1980, Warszawa
Maszyna, której nie dało się złamać
Enigma wyglądała jak maszyna do pisania w drewnianej skrzynce. Naciskasz klawisz — zapala się lampka z inną literą. Naciskasz ten sam klawisz drugi raz — zapala się jeszcze inna, bo po każdym naciśnięciu wirnik przeskakuje o pozycję. Trzy wirniki po 26 styków, zmienna kolejność, a z przodu łącznica z kablami, która zamieniała litery parami, zanim trafiły do środka. Wszystkie ustawienia wojennej wersji razem: około 159 trylionów. A klucz zmieniał się każdego dnia.
Maszynę opatentował w 1918 roku berliński inżynier Arthur Scherbius — z myślą o bankach, nie o wojsku. Banki jej nie kupiły. Kupiła armia: marynarka w 1926, wojska lądowe dwa lata później, i to wojsko dołożyło łącznicę, która mnożyła możliwości przez miliardy. Brytyjczycy policzyli i uznali, że wojskowa Enigma jest poza zasięgiem. Francuzi doszli do tego samego. Niemcy — z drugiej strony — byli pewni, że nikt tego nigdy nie zrobi.
Francuzi mieli dokumenty. Brytyjczycy mieli sprzęt. Niemcy mieli pewność siebie. A Polacy mieli pomysł: Enigma nie jest zagadką. Jest równaniem.
Sekrety Historii — Enigma cz. 1
Dalsza część śledztwa jest zamknięta
Pełny tekst — jeszcze 5 rozdziałów, kalendarium, cytaty i źródła — to nagroda dla widzów odcinka i czytelników z listy. Odbierzesz ją na jeden z dwóch sposobów; raz przyznana zostaje w tej przeglądarce.
Zostaw e-mail
Dołącz do listy czytelników: pełne artykuły do wszystkich odcinków + wiadomość o premierach.
Obejrzyj odcinek
Włącz film w odtwarzaczu powyżej. Po 10:00 oglądania nagroda przyzna się sama.
Te akta otworzyło oglądanie. Pozostałe otworzy jeden adres.
Odblokowanie filmem działa tylko dla tego odcinka i tylko w tej przeglądarce. Zostaw e-mail, a pełne akta wszystkich śledztw — z kalendarium, cytatami i listą źródeł — otworzą się od razu, na każdym urządzeniu i bez oglądania.
✓ Jesteś na liście czytelników — nagroda przyznana na stałe.
Człowiek, który sprzedał Niemcom ich własny sekret
1 listopada 1931 roku w hotelu w belgijskim Verviers urzędnik berlińskiego biura szyfrów Hans-Thilo Schmidt sprzedał francuskiemu wywiadowi instrukcję obsługi Enigmy i instrukcję ustawiania kluczy — za 10 tysięcy marek. Pracę w biurze załatwił mu brat, Rudolf, ten sam, który przygotowywał wprowadzenie Enigmy do armii. Zdjęcia dokumentów trafiły do kapitana Gustave’a Bertranda. Paryscy kryptolodzy uznali je za bezużyteczne, Brytyjczycy wzruszyli ramionami.
W grudniu 1931 roku Bertrand pojechał z nimi do Warszawy. Szef polskiego Biura Szyfrów, ppłk Gwido Langer, nie powiedział „bezużyteczne”. Powiedział: dziękuję, proszę przywieźć więcej. W Warszawie od kilku lat czekano nie na dokumenty, tylko na człowieka, który nie będzie czytał liter, lecz liczył.
Szkoła, która zaczęła się od grzebienia
Polska kryptologia urodziła się w sierpniu 1919 roku, na nocnym dyżurze. Por. Jan Kowalewski przyłożył do kolumn cyfr sowieckiej depeszy grzebień z wyłamanymi zębami i nad ranem przeczytał pierwsze zdanie. Rok później do Biura Szyfrów przyszli matematycy z Uniwersytetu Warszawskiego — Wacław Sierpiński, Stefan Mazurkiewicz i Stanisław Leśniewski — i łamali sowieckie szyfry polowe w czasie wojny 1920 roku. Wszystkie mocarstwa sadzały przy szyfrach lingwistów. Polska, z konieczności, posadziła matematyków.
Wśród ludzi Kowalewskiego był młody oficer Maksymilian Ciężki. Dziesięć lat później, jako szef niemieckiego referatu Biura Szyfrów, wyciągnął z tego wniosek: na maszynę trzeba matematyków. W 1928 roku Biuro miało już za sobą sobotnio-niedzielną akcję przy skrzyni z handlową Enigmą zatrzymanej na warszawskim cle — znamy ją z relacji spisanych po latach, przede wszystkim od Władysława Kozaczuka, więc część szczegółów może być wygładzona. Jedno jest pewne: znajomość budowy maszyny nie wystarczała, by przeczytać choć jedną depeszę.
W styczniu 1929 roku w Poznaniu ruszył tajny kurs kryptologii dla studentów matematyki wybranych przez prof. Zdzisława Krygowskiego. Poznań nie był przypadkiem: po zaborze pruskim wszyscy myśleli tam po niemiecku równie dobrze jak po polsku. Z dwudziestu kilku osób zostało ośmiu, po dwóch latach trzech: Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki. 1 września 1932 roku cała trójka zaczęła pracę w Pałacu Saskim — Rejewski osobno, w osobnym pokoju, z Enigmą.
Równanie Rejewskiego
Na biurku miał kilkadziesiąt przechwyconych depesz i handlową Enigmę. Zauważył, że niemiecki operator na początku każdej depeszy wystukuje swój trzyliterowy klucz dwa razy — dla pewności, gdyby zakłócenia zjadły literę. Niemcy uważali to za zabezpieczenie. To była dziura: między pierwszą a czwartą literą istniał związek matematyczny. Rejewski zapisał go jako permutację, potem drugą i trzecią, a w końcu całą maszynę jako układ równań, w którym niewiadomymi były połączenia w środku.
Odkrył przy tym, że długości cykli tych permutacji w ogóle nie zależą od łącznicy — największa przeszkoda wypadała z równania. 9 grudnia 1932 roku Bertrand przywiózł tabele dziennych kluczy od Schmidta na wrzesień i październik. Dla Rejewskiego były to brakujące liczby. Zostało jedno: kolejność podłączenia klawiszy do pierwszego wirnika. Założył najprostszą rzecz na świecie — A, B, C, po kolei. Miał rację. Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem miał na kartce okablowanie wirników i bębna odwracającego. Pierwsze odczytane słowa były po niemiecku i miały sens.
Siedem lat czytania
Kartka nie czyta depesz. Wytwórnia Radiotechniczna AVA na warszawskim Czerniakowie — Antoni Palluth, Edward Fokczyński, bracia Ludomir i Leonard Danilewiczowie — zbudowała z rysunków Rejewskiego pierwszą polską Enigmę wojskową wiosną 1933 roku. Do wojny powstało ich kilkanaście. Klucz dnia znajdowano rusztem Rejewskiego i zegarem Różyckiego; od 1937 roku praca toczyła się w ośrodku w Pyrach pod Warszawą.
Niemcy co chwilę zmieniali zasady. Na zmianę kolejności wirników Rejewski odpowiedział cyklometrem i katalogiem ponad 105 tysięcy „odcisków palców” ustawień — ponad rok ręcznej pracy, unieważniony 1 listopada 1937 roku wymianą bębna odwracającego. Odtworzono go od nowa. 15 września 1938 roku nowa procedura nadawania klucza skasowała całą metodę cykli. Odpowiedź przyszła w sześć tygodni: bomba kryptologiczna — sześć sprzężonych zestawów wirników na silniku, klucz dnia w niecałe dwie godziny — oraz płachty Zygalskiego, wycinane ręcznie żyletką. Skąd nazwa „bomba”, nie wiadomo do dziś.
15 grudnia 1938 roku Niemcy dodali dwa nowe wirniki. Rejewski odtworzył ich okablowanie — drugi raz w życiu bez maszyny. Ale układów wirników zrobiło się 60 zamiast 6, czyli trzeba było 60 bomb i 60 kompletów płacht. Na to Polski nie było stać. To sporne, ile dokładnie Polacy czytali w pierwszej połowie 1939 roku — kierunek jest jednak jasny: Enigma zamilkła dla Polski na kilka miesięcy przed wojną. I nawet czytana, nie zastąpiłaby brakujących dywizji.
Pyry: skrzynia pod płótnem
W styczniu 1939 roku w Paryżu Polacy mieli rozkaz słuchać i nie mówić. Brytyjczyk Dilly Knox wrócił do Londynu przekonany, że nie mają nic. Po zajęciu Pragi i brytyjskich gwarancjach dla Polski Langer zaprosił sojuszników do Warszawy. 25 lipca 1939 roku w Pyrach zdjął płótno ze skrzyni: w środku stała wojskowa Enigma zbudowana w Warszawie. Obok płachty, cyklometr, plany bomby, metoda — i trzech młodych cywilów, Rejewski, Różycki i Zygalski.
Knox zapytał o kolejność podłączenia klawiszy, na której utknął na lata. Rejewski odpowiedział: A, B, C. W drodze powrotnej Knox nie był w stanie wydusić słowa. Kilka dni później przysłał Polakom papierowe pałeczki jak w sztafecie i kartkę po polsku: „Serdeczne dzięki za współpracę i cierpliwość”. 16 sierpnia Bertrand przywiózł na dworzec Victoria w Londynie jedną z dwóch Enigm z AVA. Tak Anglia dostała swoją pierwszą wojskową Enigmę — w walizce, z Warszawy.
Kalendarium
Turinga w Pyrach nie było — do Bletchley zgłosił się cztery dni po wybuchu wojny i jedną z pierwszych rzeczy, które dostał, był polski materiał. Potem przebiegł swój odcinek genialnie: zbudował maszynę działającą na innej zasadzie i złamał Enigmę morską, której Polacy nigdy nie widzieli. Pamięć o jednych nie odbiera pamięci drugim. Ale kolejność jest taka: Warszawa 1932, Pyry 1939, Bletchley potem. Co działo się z trójką z Poznania po wrześniu — w części drugiej.
Źródła i dalsze lektury
- Marian Rejewski — wspomnienia spisane w 1967 roku (maszynopis w Wojskowym Instytucie Historycznym) i późniejsze artykuły z opisem metody.
- Gustave Bertrand, „Enigma ou la plus grande énigme de la guerre 1939–1945”, Paryż 1973.
- Władysław Kozaczuk, „Bitwa o tajemnice”, 1967; wydanie amerykańskie „Enigma” (1984) z aneksami Rejewskiego.
- Relacje Alastaira Dennistona i Dilly’ego Knoxa o spotkaniu w Pyrach (lipiec 1939).
Najczęściej zadawane pytania
Kto pierwszy złamał Enigmę?
Wojskową Enigmę pierwszy złamał Marian Rejewski z polskiego Biura Szyfrów, w grudniu 1932 roku. Od 1933 roku Polacy czytali niemieckie depesze regularnie, a w lipcu 1939 roku przekazali swoją wiedzę Brytyjczykom i Francuzom.
Czy Rejewski złamał Enigmę sam?
Matematyczną rekonstrukcję wirników zrobił sam, ale korzystał z dokumentów, które wywiad francuski kupił od Hansa-Thilo Schmidta — zwłaszcza z tabel kluczy na wrzesień i październik 1932 roku. Dalsze narzędzia tworzył razem z Jerzym Różyckim i Henrykiem Zygalskim, a maszyny budowała wytwórnia AVA.
Czym była polska bomba kryptologiczna?
Urządzeniem z sześciu sprzężonych zestawów wirników Enigmy napędzanych silnikiem, zbudowanym w AVA jesienią 1938 roku. Przestawiała wirniki sama i zatrzymywała się na ustawieniu pasującym do zauważonych w depeszach powtórzeń liter, dając klucz dnia w niecałe dwie godziny. Brytyjska Bombe Turinga przejęła nazwę, ale działała na innej zasadzie.
Dlaczego złamanie Enigmy nie uratowało Polski w 1939 roku?
Po pierwsze, wiedza o ruchach przeciwnika nie zastępuje brakujących czołgów i samolotów. Po drugie, od grudnia 1938 roku Niemcy wprowadzili zmiany, na które Polski nie było stać — i przed wojną Polacy czytali Enigmę już tylko w niewielkim stopniu.